• Wpisów:6
  • Średnio co: 340 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 15:10
  • Licznik odwiedzin:1 323 / 2380 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
- Za nią poszły inne koty.
- Zobaczysz, idziemy za najskutecznymi jednostkami rozwijania świadomości charytatywnej.
- Za tym idzie zgoda urzędu miasta, ale ja nie wierzę, żeby Prezydent lansował się na inicjatywie. Tak mówią ludzie, który nie wiedzą czym jest strategiczna promocja...
- To przez niego przeszło, przez jego dłonie, te wszytskie papiery... nie mógł inaczej.
- To przyszło do głowy dzieciakom. Tym dzieciakom, nie jakimś instytucjom.
- Pójdę za przykładem cioci T... ona niczego nie spartoliła.

Ja też mam gdzieś iść? Z tym majdającym się między nóżkami ogonkiem, z tym niesterczącym figlem?

Moja właścicielka przyjechała do nas, podniecając się jakąś koncepcją, powtarzając co chwilę "Na wzór warszawskiego...", w niedziele wróciła z festiwalu charytatywnego pełna wewnętrznego skupienia i z pewnością wymalowaną na twarzy.
Warszawa. Jak tam dojść?
I za kilkanaście dni, znowu do nas zawita.
I jakże inaczej - pojadą do Warszawy.
Mój Kuwetoodświeżacz twierdzi, że to brzydkie miasto, na pierwszy rzut oka nie interesujące.
Zupełnie, jak ja. Mały, struchlały kotek, leżący w kącie biura.
Taką mnie poznali.
Chyba lubię tę Warszawę.
Tylko dużą z nią "chodzenia".
A mi się ogonek majta między nóżkami, bo go sobie wybiłam.
Więc póki co, nie wchodzę w to.
Ale później nie będę miała wyboru.
Żwirkozakupiacz twierdzi, że będę świetnym przykładem zaangażowania charytatywnego.

Czego?

Ogononiepomajdacz.
 

 


No i znowu gdzieś jedzie.
Ale ja nie umiem myśleć o tym inaczej, niż kategorią "I znowu mnie zostawia."
Jeszcze nie wiedzą, gdzie, ani co jak - jak powiada mój Karmiacz.
A ta Pani Dodatek Do Niego leży w pieleszach i grzebie się z propozycjami.
Grzeboki.
Wczoraj w nocy, tarzała się po łóżku, śmiejąc z tego, że nie jestem kotem wychodzącym.

- Państwa Kot jest wychodzący?
- Jasne, czasami nawet drzwi po mnie zamknie, jak zapomne.

- Czy kot wychodzi?
- No wie Pan, nasz kot jest stworzonkiem towarzyskim, jak ma z kim...

A ja zostaję w domku, będę wiernie czekała.
Ostatnim razem moja Pojechana Właścicielka przywiozła mi pudełko na karmę.

Łaziczek.
 

 


Wyczuwam coś złego, mówię Wam.
Nie wiem, co, ale w końcu jestem kotem i wyczuwam zagrożenia.
Dziś w nocy śniło mi się, że Pancia postanowiła wszystkie moje zabawki trzymać w specjalnym pudełeczku, a nie walające się gdziekolwiek.
Gorzej mogłoby być tylko wtedy, gdyby zamiast swobodnie sobie mieszkać i traktować dom, jako funkcjonalne środowisko - dekorowała go, stawiając wszędzie jakieś durnostojki, pamiątki i inne duperele.
W takim domu nie da się swobodnie ruszać.
Na razie mieszkam tam, gdzie wszyscy są dla mnie pobłażliwi, ale co będzie później?
Na biurku Panci wylądują Zeszyt Kreatywnych Pomysłów, Dziennik Życia Rodzinnego, Notes Organizacji Życia Zawodowego, Kalendarz Życia Towarzyskiego... to brzmi groźnie, szczególnie, że w takim Dzienniku Rodzinnym zapisuje się np. datę szczepienia kota oraz numer telefonu i adres weterynarza!
Nie wszyscy wiedzą, ale nie widuję się teraz z moja Pańcią, ponieważ ona odpoczywa i dochodzi do siebie po nie do końca mądrze ustalonych priorytetach. Leczy się z pracoholizmu w rodzinnej miejscowości.
Chyba już jej przeszło i teraz plan życia zawodowego zamieniła na Plan Organizacji Życia Domowego.
Och... jak mi tam będzie w tym nowym, uporządkowanym i na nowo, świadomie zaaranżowanym domku? ? ?
Koniec spontanicznie rzuconych rzeczy tu i tam, studenckiego stylu.
Moja Pańca zrezygnowała z życia studenckiego, ten rok będzie jej pierwszym rokiem doświadczenia zawodowego.
Moi właściciele mówią, że jestem ich międzygatunkową córeczką.
MIĘDZYGATUNKOWA CÓRECZKA? PACHNĄCY DOM? ŚWIADOME ZARZĄDZANIE BUDŻETEM?
Sprawa jest poważna.
A ja?
A ja albo będę odwcała uwagę od tego całego ich szaleństwa, albo oni odwrócą uwagę ode mnie, koncentrując się na tym szaleństwie.

Kotka Łaziku.
(I jeszcze zmieniają mi imiona co 5 minut!)
  • awatar sduszyczka: ta fotka mnioe rozbraja zawsze
  • awatar Z klawiatury banalnego faceta.: W czterech ścianach pokoju Panna Kota zdecydowanie będzie zbyt rzucała się w oczy, ręce i inne części ciała, żeby można było o niej, ot tak, odwrócić ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie miauczę, bo mi tu dobrze.
Za to mruczę, gdy mi tu dobrze.
Dla mojej Karmicielki to nie jest miauczenie, tylko tyrczenie.

Tyrczę.

A ona wkłada sobie moją mordkę do ucha i słucha, ja tyrczę.

Jutro chcą mnie dokądś zabrać.
Pociągiem!
Wymyślili sobie, że będę kotem podróżującym.

Jak na moich Ludziów określenie "kot podróżujący" to za mało oryginalne.

Kosztka Trzydyszka.
 

 
Moja Pani Ludzia stwierdziła dziś, że jest szczęśliwa, że już jadła i nie będzie musiała już dzisiaj jeść.
Jak tak można?

Może miaua na myśli, że nie będzie musiała już gotować.
To rozumiem... nie będzie mi podtykać różnych składników pod nos, sprawdzając, czy jestem resztkożerna.
Nie będzie resztkożerny ten, kto wpieprza karmę z almy.

Kotka Trzydyszka.
  • awatar Jaram się vansami i skejtami <3: Zapraszam na konkurs na najładniejsze zdjęcie.Zdjęcia możesz wysyłać na mój e-mail : minikaone@wp.pl Więcej szczegółów na moim blogu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak nazwała mnie dzisiaj moja karmicielka.
Ludź, który zakazuje mi gryźć kable ma o mnie więcej do powiedzenia, ale on umie cieszyć się z byle czego.
Byleczym nie jestem, ale często o tym słyszę.
W moim domu mówi się o rzeczach/sytuacjach, że są NiczymKonkretnym, Byleczym, Pierdołąniewartązachodu.
Moja Pani wszystko traktuje celowościowo. Rozważania traktuje, jako wątpliwości. Rozmowę dokańczającą jakiś temat, jako "zwykłe nie wyrobienie się".
Trzeba ją odesłać na jakiś odwyk.
Jest osowiała, siedzi i liczy dni do zakończenia roku akademickiego, zabiega o jakieś papierki poświadczające projekty kulturalne o wymiarze społecznym i mówi, że to za 5 punktów.
Tyle, co wypoczęła. Miaua całe 4 dni, żeby wypocząć.
Należy do jakiegoś świata, który wśród ludzi, z którymi rozmawia wydaje się być... jak Wielki Cycek Pełen Waniliowego Mleka.
Jak wychodzi z nimi na spotkania, to nawet "stara się wyglądać, jak człowiek", sama tak mówi.
Mówię Wam, to już jest niepokojące.
Już miauam jej zwrócić uwagę na radość z życia, ale co może wiedzieć o radości z życia ktoś, kto nie ma ogona.
I śmieje się ze mnie, nazywa mnie Kosztką Trzydyszką, a to dzięki temu, że właśnie tyle od niej poproszono przy wydaniu mnie ze schroniska.
Bawi ją też to, że jestem kotkiem kuwetkowym.
Kotek kuwetkowy, kotek kuwetkowy... Żartuje sobie ze mnie i z całego świata.
Żartuje sobie, ale nie bawi ją to, nie cieszy się tym.
Już myślałam, że trafię do domu, gdzie będę mogła wychować swoich Ludziów, ale tutaj życie koncentruje się na mojej karmicielce.
Razem z nami mieszkają Towspanialesięzłożyło, Cozaokazja, Poczekajtylkowyślętenfelieton, Nieniechcęjeść, Pocosięmyćdziśskoromożnajutro.
No i... słucha Josha Grobana.
Z tego nie wyjdzie NicDobrego.
Nic i nikt nie wyjdzie z tej sypialni, oni za dobrze się mają.
Ja bym gdzieś wyszła, gdybym znała jakieś miejsca poza zakamarkami tego małego królewstwa.

Kosztka Trzydyszka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›